Gdyby nie ten COVID…

Ostatnio modyfikowany 9 miesięcy temu przez Marcin Błażejowski.

Banałem jest stwierdzenie, że sezon F1 2020 jest wyjątkowy z punktu widzenia kibiców. Bo zawsze, nawet na najmniej popularnych torach (np. w Turcji) było nas kilkadziesiąt tysięcy.
Smutno mi było w marcu, kiedy sezon prawie wystartował. Szkoda, że to się tak fatalnie zakończyło – chodzi mi o stronę organizacyjną i informacyjną. Nie wiem jak sam bym postąpił na miejscu organizatorów i niewykluczone, że także zamknąłbym tor. Ale chyba spróbowałbym to jakoś przekazać, przede wszystkim w cywilizowanej – nie siłowej – formie. Ale to gdybanie.

Sezon F1 2020 jest wyjątkowy z punktu widzenia kibiców. Kibice w Australii, marzec 2020
Źródło: https://www.wivb.com

Mamy sezon w pełni, wyścig możemy oglądać niemal co tydzień (co dla mnie jest wspaniałą rozrywką). Szkoda, że nie możemy organizować wspólnych niedziel naszej grupy tak, jak to bywało przez lata. Zawsze było gotowanie, kawa lub herbata oraz schłodzona zawartość lodówki. Ale nie ma co narzekać, trzeba się cieszyć z tego, że wyścigi w ogóle się odbywają.

Lepiej na żywo czy na kanapie?

I tutaj dochodzimy do sedna sprawy: oglądanie zawodów. Czy lepsze jest na żywo, czy przed telewizorem. Wiele lat temu Robert Kubica powiedział, że według niego zawody ogląda się lepiej przed TV niż na trybunach. Faktycznie, trzeba przyznać, że jeśli się wybierze złe miejsce na torze, to oglądanie jest utrudnione. Ale jeśli się trochę pomyśli, to jest lepiej niż na kanapie. I nie chodzi mi tylko o ryk silników (ok, obecnie co najwyżej mocny hałas) czy swąd spalonych różnych substancji. To także międzynarodowe towarzystwo, ostre komentarze na żywo oraz podpatrywanie najlepszych patentów na organizowanie sobie dobrej atmosfery na trybunach.

Podsumowując: dla mnie – jako kibica – jednak lepiej ogląda się na żywo, ale cieszę się, że w ogóle w tym roku F1 jeździ. Sezon F1 2020 jest wyjątkowy, ale niech będzie taki nie tylko ze względu na brak kibiców na trybunach, ale przede wszystkim dzięki wynikom uzyskiwanym przez poszczególnych kierowców i zespoły.

Marcin