Ograniczenia rozwoju

Ostatnio modyfikowany 9 miesięcy temu przez Marcin Błażejowski.

Kiedyś Formuła 1 była polem B&R dla producentów operujących na rynku motoryzacyjnym. I faktycznie można było mówić o transferze rozwiązań technicznych z F1 do samochodów cywilnych. Nawet całe silniki z F1 trafiły do cywila (vide Ferrari F50).

Formuła 1 była polem B&R
Źródło: By Axion23 – Ferrari F50 Engine Bay, CC BY 2.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=33855663

Później ktoś wpadł na fantastyczny pomysł, aby zacząć wszystko ograniczać. Zrezygnowano więc z opon gładkich na rzecz bieżnikowanych (bo samochody są za szybkie[!]), potem zmniejszano pojemność skokową jednostek napędowych, wreszcie wprowadzono zamrożenie ich rozwoju. Zakazano testów w trakcie sezonu, a to wszystko po to, aby ograniczyć koszty, dzięki czemu w F1 będą mogły pojawić się nowe zespoły. Poza tym takie rozwiązania ponoć miały zapewnić mniejsze różnice między poszczególnymi zespołami.

I owszem, pojawiły się nowe zespoły (HRT czy Virgin) ale kto jeszcze o nich pamięta? Szczególnie HRT wyróżniało się na tle stawki czasami gorszymi od samochodów F2. A różnice między zespołami? Co się zmieniło? Zasadniczo NIC. Zmienili się jedynie dominatorzy (z Ferrari, Renault czy McLaren na Red Bull, Brawn GP czy Red Bull). A dlaczego? A no dlatego, że tylko najbogatszych stać na radzenie sobie w warunkach dużych ograniczeń. Stąd tylko najbogatsi mają dobre tunele aerodynamiczne (przypominam, że niektóre zespoły [np. Toyota]) nigdy takich tuneli nie miały) oraz skomplikowane symulatory. Efekt? Ograniczenia zamiast zmniejszyć, to zwiększyły(!) różnice w stawce.

Zgubne skutki ograniczeń

Efekt, jaki został osiągnięty przez władze Formuły 1 jest dokładnie odwrotny do zamierzonego. Tyle tylko, że sytuacja jest gorsza niż kiedyś, bo obecni dominatorzy rządzą w F1 coraz dłużej. Dominacja Red Bull Racing trwała cztery lata (w zasadzie dłużej, ponieważ druga połowa sezonu 2009 należała zdecydowanie do nich). Mercedes króluje w Formule 1 począwszy od sezonu 2014. W tamtych okresach Sebastian Vettel zdobył cztery tytuły mistrzowskie, a Lewis Hamilton pięć. I tak będzie zawsze, jeżeli ograniczenia w rozwoju samochodów będą utrzymane. A dlaczego? Sprawa jest prosta: jeśli ktoś na początku obowiązywania nowych regulacji trafi ze swoją konstrukcją, to reszta zespołów – na skutek ograniczeń rozwoju bolidów – ma problem z dogonieniem lidera. Jednym słowem: zamrożenie rozwoju samochodów z jednej strony petryfikuje zastany układ sił, z drugiej strony zmusza zespoły do szukania innych dróg rozwoju. A to dużo kosztuje i w efekcie generuje nowe koszty. A przecież miało być taniej.

Kiedyś Formuła 1 była polem B&R, ale czy wciąż tak jest?. I komu się to podoba, bo mi – jako kibicowi – na pewno nie.

Marcin